Po prostu przynieś! (Mt 9, 1-8)

Nie wiem, kto potrzebował tego cudu bardziej: paralityk, uczeni w piśmie, tłumy, czy może ci, którzy nieśli paralityka? Wszyscy jednak zostali zauważeni przez Jezusa! Miłość potrafi dostrzec każdego. Wpierw mała wspólnota tych, którzy dźwigali na sobie ciężar kalectwa paralityka. Oto obraz wiary, która „holuje”, niesie to, co po ludzku dla wielu było już nie do uniesienia (rodzaj wiary zapożyczonej). Jezus widząc ich wiarę powiedział do paralityka (…) (por. Mt 9, 2b). Tylko wiara odważna, widoczna, gotowa ryzykować, umożliwia wszystkim paralitykom świata stanąć na własne nogi. Ośmiel się, dziecko! Powiedział Jezus (gr. tarsei), odpuszczone są twoje grzechy. Główna przyczyna paraliżująca człowieka – grzech, została unicestwiona. Onieśmielony, wycofany, zakompleksiony – wreszcie w oparciu o Słowo, podniesie się, weźmie swoje łoże i pójdzie do domu (por. Mt 9, 7).

Kolejną formą paraliżu jest wiara statyczna, nieruchoma (intelektualna) – reprezentują ją uczeni w piśmie. Złośliwi, zazdrośni o charyzmaty i władzę, nazwali Jezusa bluźniercą (Mt 9, 3). Można być tak wykształconym religijnie, że wiedza o Bogu stanie się główną przeszkodą w tym, aby spotkać Go osobiście. Paralitycy spacerujący o własnych siłach…

Tłum, przestraszony oddał chwałę Bogu (Mt 9, 8). Nawet lęk, obawa i strach mogą stać się bodźcem do tego, aby przyznać wreszcie rację Bogu, aby zobaczyć w codzienności, w praktyce władzę, którą Bóg przekazał człowiekowi. Nie jest to władza na innymi – to władza nad samym sobą!