Gość-inność (Łk 24,13-35)

Jerozolima – synonim kryzysu, konfrontacji z tym, co przerasta nasze możliwości i oczekiwania, przestrzeń w centrum której stoi krzyż, konkretny, twardy, surowy… Nie dziwię się, że uczniowie rezygnują z takiego sposobu życia i wybierają Emaus, wioskę oddaloną około 11 km od Jerozolimy, przestrzeń charakterystyczną dla marzycieli, lekko-duchów i teoretyków miłości. Zaangażowani w pretensjonalną rozmowę o tym, że ON nie spełnił ich oczekiwań, że zawiódł, pochłonięci sobą, nie dostrzegają Miłości, która jest obok, jest blisko. Nie mogą jej widzieć, przecież widzą tylko siebie a taki styl patrzenia zamyka na Życie i unieruchamia. Miłość wybiera inną strategię, zaczyna pytać, mówi, oczekując odpowiedzi, która zdradzi intencję serca. O czym tak rozprawiacie w drodze waszego życia? Co uczyniliście przedmiotem waszej miłości? Dla kogo żyjecie? Wokół czego kręcą się wasze uczucia, tęsknoty, pragnienia? Jeden z uczniów, Kleofas nie wytrzymał, sprowokowany przez Miłość. Rozpoczął swój teologiczny wykład, poprawny intelektualnie, dogmatycznie, usystematyzowany, jednak chłodny bo bez wiary i przekonania o tym, że to, co mówi jest Prawdą, która sięga dalej niż definicje i okrągłe zdania opatrzone obcojęzycznymi przypisami (por. Łk 24, 19-24). Miłość reaguje, dotyka istoty problemu, jest szczera, bo kocha! Jak głupim być trzeba, jak upartym i ociężałym w wierze, pyta serca opasłe w „ego”, przygnębione i zamknięte na Życie. Nie szukajcie interpretacji waszej historii w niej samej. Odpowiedź, światło, błysk olśnienia ukryty jest w Słowie. „I rozpoczynając od Mojżesza, poprzez Proroków, wyjaśniał im, co zostało powiedziane w Pismach, w odniesieniu do Niego” (w. 25-27). Kiedy Miłość wyprzedzała uczniów, chciała iść dalej, szerzej, głębiej, ryzykując siebie, oni stanowczo zapragnęli, aby pozostała z nimi, zamieszkała w nich. I stało się tak! Otwarci na inność, akceptując „Obcego”, zaprosili Go, usiedli z Nim przy stole życia… Rozpoznali w banalnym geście łamanego chleba Sakrament Miłości, minerał niezbędny do dalszej drogi, który stanie się dla nich codziennym ratunkiem. Od tego pory, nie potrafili już uciekać, chwytając się racjonalnych argumentów. Wrócili do Jerozolimy. Ciemności okazały się bowiem świecznikiem dla Światła. Odnaleźli sens, który wcześniej był ukryty pod powłoką trudu zmieszanego z dużą ilością narzekania. Słowo, Wspólnota i Sakrament – narzędzia, które pomogą Ci rozpoznać Miłość wtedy, gdy będziesz łamany codziennością.